Moim marzeniem od jakichś dwóch lat było własnoręczne zrobienie pączków. Boję się jednak zabawy z drożdżami – mam wrażenie, że je zepsuję i ciasto mi w ogóle nie wyjdzie. Muszę się kiedyś przemóc ;). Jednak chęć na pączki w ostatnich tygodniach była coraz większa – możliwe, że to dzidziuś też się ich domagał ;). Znalazłam jednak przepis na pączki bez drożdży – pączki serowe (na serkach homogenizowanych). Przepis znalazłam na Moich Wypiekach.

Zapytacie dlaczego pączki serowe nazwałam potworkami. Otóż smażyłam je już dwa razy (i za każdym razem szybko znikały) i jakoś nie przykładałam wagi do tego, aby je ładnie uformować w kulkę, tylko smażyłam jak się dało. Wychodziły z tego przedziwne kształty – jeden to nawet łosia przypominał :). Zapraszam Was na moje dwie wersje tego przepisu!

Składniki na potworkowe pączki serowe – przepis I

  • 400 g naturalnego serka homogenizowanego (Poznaniakom polecam homogenizowany Serek Naramowicki)
  • 4 jajka
  • 2 szklanki mąki pszennej
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • cukier wanilinowy
  • olej kujawski do smażenia
  • cukier puder

Składniki na potworkowe pączki serowe – przepis II

  • 350 g serka homogenizowanego waniliowego Tutti (z Biedronki)
  • 3 jajka
  • 1,75 szklanki mąki pszennej
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • olej kujawski do smażenia
  • cukier puder

Wykonanie – takie samo zarówno w przepisie I jak i II:

Jako pierwsze polecam Wam rozgrzanie oleju w garnku do odpowiedniej temperatury (175 stopni Celcjusza). Jeżeli macie na wyposażeniu termometr cukierniczy – zazdroszczę Wam, ale ja znalazłam inny sposób na określenie czy temperatura jest w porządku.
Następnie serki homogenizowane zmiksowałam razem z jajkami. Dorota poleca roztrzepanie rózgą kuchenną, ale ja nie miałam tyle cierpliwości ;). Następnie dodałam wszystkie produkty sypie: mąkę, proszek do pieczenia, sól i cukier wanilinowy. Całość szybko zmiksowałam do uzyskania jednolitej konsystencji. Konsystencja będzie lejąca, ale nie martwcie się – tak ma być :).
Teraz przychodzi czas smażenia. Łyżeczką zagarnęłam trochę masy i włożyłam do rozgrzanego oleju – jeżeli ładnie pączek nam skwierczy i szybko łapie kolor – olej jest odpowiednio rozgrzany i można skręcić gaz, aby temperaturę tylko podtrzymywać. A jak długo smażyć pączki? Do uzyskania pączkowego koloru – myślę, że każdy z Was wie jaki to kolor :). Uważajcie, aby nie smażyć za dużych pączków – pod wpływem ciepła one jeszcze rosną i może zabraknąć miejsca w garnku ;).
Usmażone pączki odkładałam na ręczniki papierowe, aby nie były takie tłuste. Po wystygnięciu posypałam je cukrem pudrem.

Tak wyglądają pączki serowe podczas smażenia:

Niestety, nie mam żadnego zdjęcia pączków po ich całkowitym wykonaniu. Są tak pyszne, że znikają jeszcze ciepłe.