Witajcie moi drodzy Czytelnicy! Troszkę mnie tutaj nie było – troszkę się u mnie działo i musiałam uporządkować swoje prywatne sprawy, aby powrócić do Was jak najszybciej :). W końcu się udało!
Dzisiaj chciałabym Wam opowiedzieć o mojej nowej pasji – szydełkowaniu. Już od kilkunastu lat chciałam nauczyć się tego rękodzieła. Z rysunków dostępnych w gazetkach nic dla mnie nie wynikało. Potrzebowałam kogoś, kto mi pokaże co i z czym się je. Szukałam, ale w Poznaniu przez dłuższy czas żadnego kursu szydełkowania nie było.
Pewnego listopadowego wieczora 2015 roku trafiłam na ofertę warsztatów organizowanych przez Anię – Slow Toys by Zielony Groszek. Na tych warsztatach nauczyłam się robić podkładki, które możecie zobaczyć na zdjęciu powyżej. Z rozpędu zrobiłam kilka takich podkładek i… w okolicach Świąt Bożego Narodzenia przestałam – za dużo się działo i nie miałam już na to czasu. Ania jednak nie próżnowała i w lutym zorganizowała kolejne warsztaty. Tym razem tematem przewodnim było szydełkowanie siedziska. Ja zamiast siedziska wymyśliłam sobie, że zrobię poduszkę. Tym razem wybrałam zielony kolor sznurka – docelowo poduszka ma być ozdobą w moim salonie 🙂 (następne trzy zdjęcia pokazują postępy nad szydełkowaniem poduszki). A dlaczego docelowo ma być? Bo jeszcze nie jest ukończona. Czekam właśnie na przesyłkę z wkładem :). Jak przesyłka do mnie już dotrze, to z pewnością pochwalę się Wam efektem końcowym :).

Pierwsza część poduszki

To zdjęcie pokazuje rzeczywisty kolor poduszki:
Kolor bardzo przekłamany :(. Zdjęcie jednak pokazuje, że poduszka jest już w połowie zszyta i czeka na ukończenie :).
Jednak szydełkowania ciągle było mi mało. Chciałam nauczyć się szydełkować kocyk. Na jednych z warsztatów Ania zaproponowała taki temat i… ostatniego dnia marca odbyły się warsztaty z szydełkowania kocyków :). Nie będę ukrywać, ale trochę naciskałam Anię, by zrobiła je jak najszybciej, bo chciałabym, aby moje maleństwo miało taki kocyk ;).Zdjęcie z warsztatów:

Ukończony pierwszy (i jak do tej pory jedyny) kwadracik kocyka:
Dlaczego ukończyłam dopiero jeden kwadracik kocyka, a poduszkę dopiero teraz kończę? Od kilku tygodni mam problem z drętwieniem rąk, co powoduje, że nie mogę długo sobie robótkować :(. Tyczy się to zarówno szydełkowania, jak i haftowania. Taki urok mojej ciąży, ale najważniejsze, że prace powoli idą do przodu :).

Prace Ani bardzo podziwiam. Wykonuje je z wielką starannością i widać, że w swoje prace wkłada bardzo dużo serca. Tak samo przekazuje wiedzę podczas warsztatów. Cierpliwie tłumaczy (nawet po kilka razy!) jak wykonać słupek, półsłupek i inne trudne rzeczy dla początkujących. Ania nie posiada jeszcze swojej strony internetowej (ale jest w trakcie tworzenia i mówię Wam – będzie przepiękna!), ale jaj prace możecie podziwiać na Facebook’u. Ania umieszcza tam też informacje o swoich warsztatach – jeśli jesteś z Poznania lub okolic i chcesz nauczyć się szydełkować, to serdecznie polecam warsztaty z Anią! A poniżej mała zajawka jednej z jej ostatnich prac:

Zdjęcie: Zielony Groszek

Jednak prace Ani to nie jedyne prace szydełkowe, które podziwiam. Na początku tego roku poznałam inną szydełkomaniaczkę – Weronikę. A jak ją poznałam? Wzięłam udział w konkursie (i to w ostatnim dniu jego trwania!), który organizowała na blogu i… wygrałam takiego króliczka:

Króliś był ozdobą Wielkanocną na moim oknie w salonie. Teraz jest schowany w szafie. Dlaczego? Bo jego przeznaczenie było inne – ma być pierwszą maskotką mojego malucha i w szafie czeka, aż maluch ujrzy światło dzienne i będzie mógł się nim pobawić :).
Weronika oprócz zabawek tworzy również inne szydełkowe cuda. Zapraszam Was na jej bloga, gdzie możecie zapoznać się z jej twórczością. Kliknij TUTAJ :).
Tutaj mała zajawka jednej z pracy Weroniki:
Zdjęcie: Werka tu i tam
Prawda, że prace Ani i Weroniki są cudowne? :). Mam nadzieję, że kiedyś dane mi będzie chociaż w małym stopniu tworzyć takie cuda.
A czy Wy odnaleźliście ostatnio jakąś ciekawą pasję? Jeśli tak, to podzielcie się tym w komentarzach!:)