Na blogu pojawiło się kilka wpisów, w których dzieliłam się z Wami swoją opinią na temat testowanych produktów. Dostałam od Was kilka maili z pytaniem w stylu: „Kasiu! W jaki sposób otrzymałaś ten produkt do testowania? Czy warto testować produkty i być testerem?”. Dzisiejszym wpisem chciałabym Wam odpowiedzieć na te pytania.

Czy warto testować produkty i być testerem?

Moja odpowiedź na to pytanie brzmi: TAK, warto! A dlaczego? Uważam, że to wspaniale mieć możliwość przetestowania produktu, który dopiero pojawi się na półkach sklepowych, bądź jest już na nich od dłuższego czasu, a Wy się zastanawiacie czy warto wydać na tę rzecz swoje ostatnie złotówki.

Poza tym jeśli otrzymujesz produkt do testowania, to potem możesz go sobie zatrzymać – tak było w przypadku tych rzeczy, które ja testowałam. Dzięki temu nie wydałam ani złotówki na matę edukacyjną dla małego M. (a bawi się na niej do tej pory), czy taśmy montażowe tesa.

Jednak bycie testerem to nie tylko przyjemność z testowania danej rzeczy, ale również obowiązki. Po przetestowaniu produktu należy napisać recenzję z testów – oczywiście szczerą. Dla niektórych osób może to być zadanie nie do przejścia, ale zapewniam Was, że spisanie naszych wrażeń z testowania to tak naprawdę praca na maksymalnie 30 minut. Da się to zrobić nawet przy małym dziecku :).

W jaki sposób otrzymujesz produkty do testowania?

Jestem blogerką i zdawać by się mogło, że reklamodawcy walą do mnie drzwiami i oknami, bylebym przetestowała ich produkt i przedstawiła na blogu recenzję. Dobre sobie ;). Może kiedyś ten zaszczyt mnie spotka. Teraz biorę udział w różnych akcjach promocyjnych na różnych portalach i jeśli mi się uda to… otrzymuję produkt do testowania. Najczęściej jednak testuję produkty z tych stron:

http://igielka-mb.pl/http://canpolbabies.com/pl/blogosferaTestMeToo - dołącz do nashttps://ekspert.streetcom.pl/pl/secured/user/share-registration/a99c3f33ce82fa2b103684374a46ca3dhttps://www.trnd.com/pl/

Co już testowałam?

Jak widzicie przekrój rzeczy do testowania jest ogromny :). U Igiełki testowałam wzory do haftu krzyżykowego. Aby się załapać do testów u Moniki, należy być w jej grupie na Facebooku i zestaw do testowania otrzymuje pierwsza osoba, która się zgłosi do testu. Trzeba jednak haft wykonać w określonym terminie – z tego względu przez jeszcze przez jakiś czas nie będę zgłaszała się do testów. Jeśli jesteś hafciarką, to masz szansę :).

Dzięki marce Canpol babies mały M. ma przepiękną matę edukacyjną, a Wy podobną możecie zdobyć w tym konkursie. A jak załapać się do testów? Najlepiej jest mieć bloga – wtedy należy zarejestrować się w programie Blogosfera. W jaki sposób wybierani są testerzy – nie mam zielonego pojęcia, ale warto się zgłaszać, bo co miesiąc Canpol babies oferuje naprawdę fajne i bardzo przydatne rzeczy.

Streetcom należy wypełniać ankiety, by dostać się do określonych kampanii. Konkurencja jest dosyć spora, ale mi udało się przetestować taśmy montażowe tesa i teraz wiem, że się sprawdzają i kupię je następnym razem. Załapałam się również do kampanii Krokera (krokiety marki Indykpol), ale warunkiem udziału w projekcie był zakup tych produktów. Niestety w mojej okolicy produktu nigdzie nie mogłam znaleźć, więc napisałam maila do Streetcom i anulowali mój udział w tej kampanii. Samodzielny zakup produktu do testowania zdarza się jednak rzadko – najczęściej w przypadku żywności z krótkim terminem ważności. Nie martwcie się jednak – jak zdarzy Wam się udział w takiej kampanii, to pieniądze wydane na produkt zostaną Wam zwrócone :).

trnd również należy wypełniać ankiety. Dzięki tej platformie do testowania mały M. miał możliwość spróbowania nowych kaszek Bobovita. Teraz je pięknie zjada, a ja przynajmniej mogłam za darmo sprawdzić jak reaguje na dany produkt.

Powiem Wam też szczerze, że duży M. też się zafiksował na punkcie testowania produktów i… zapisał się do TestMeToo. Tutaj również trzeba wypełniać ankiety, ale dostać się do kampanii jest stosunkowo łatwo. Duży M. miał dużo szczęścia – zarejestrował się w pewien wtorek, a dwa dni później już otrzymał zaproszenie do kampanii! Razem testowaliśmy w 2016 roku aż cztery produkty! Była to woda Żywiec Zdrój Soczyste Jabłko, Lech Ice Mojito, folia EASY Jana Niezbędnego i szampon przeciwłupieżowy Pirolan. Klikając w poniższe obrazki zobaczycie nasze recenzje :).

TestMeToo - dołącz do nasTestMeToo - dołącz do nas
TestMeToo - dołącz do nasTestMeToo - dołącz do nas
A czy Wy lubicie testować produkty? Czy Wy również uważacie, że warto testować produkty?