Przychodzi ten wyczekiwany czas – jesteś już na końcówce dziewiątego miesiąca ciąży i nie możesz doczekać się kiedy przytulisz maleństwo, które nosisz pod sercem. Przez całą ciążę dbasz o siebie – nie jesz zakazanych produktów, gimnastykujesz się, czytasz książki na temat rodzicielstwa, chodzisz do szkoły rodzenia. Ogólnie wydaje Ci się, że jesteś na wszystko przygotowana. Zapewniam Cię czytelniczko, że na jedno nie jesteś – na karmienie piersią i na to, że blogerki i matki kłamią w Internecie na ten temat.

Początki bycia mamą

Kiedy zostajesz mamą nagle spada na Ciebie wielkie poczucie odpowiedzialności za życie i wychowanie małego człowieka. To od Ciebie zależy na kogo ta istota wyrośnie. No dobra, od Twojego faceta również, bo przecież to matka i ojciec powinni wspólnie wychowywać dziecko. Nie odkryję tutaj jednak Ameryki, jeśli napiszę, że przez pierwsze dni i tygodnie, to Ty droga mamo jesteś za wszystko odpowiedzialna. A przede wszystkim za karmienie dziecka – natury nie oszukasz, facet cycka nie poda. Więc przystawiasz, droga mamo, swoje dzieciątko do piersi i karmisz. I karmisz. I karmisz. I tak choćby i 19 godzin dziennie (jak to było w moim przypadku i małego M.). Okazuje się, że karmienie nie jest efektywne i trzeba włączyć dokarmianie mlekiem modyfikowanym i wtedy zaczyna się…

Przeklęty laktoterroryzm

Tak! Teraz zaczyna się najlepsze. Droga mamo, spróbuj napisać w necie – na jakiejś mamusiowej grupie facebookowej, że musisz dokarmiać swoje głodne i wiecznie płaczące dziecko mlekiem modyfikowanym. Zostaniesz zjedzona żywcem, żeś leniwa krowa i tylko na wygodzie Tobie zależy, a nie na dobru własnego dziecka. A to jeszcze pikuś tak naprawdę. Są mamy tak hejtujące karmienie mlekiem modyfikowanym, że potrafią używać niecenzuralnych słów. Wyzywać od najgorszych. Bo przecież one karmią piersią już 6 miesięcy, to każda matka tak powinna! I one są super, bo karmią piersią! I zapewniają dziecku wszystko co najlepsze – całkowitą ochronę przed rakiem, HIV i atakiem obcych! Tylko w 90% te mamy później będą karmić swoje dzieci fastfoodami… No, ale tego ŻADNA mama już Tobie nie napisze. TY masz karmić piersią i już! Bo przecież internetowe mamy wiedzą wszystko najlepiej…
Nie ukrywajmy – takie słowa bolą. Strasznie bolą. Każda z nas, chce dla swojego dziecka jak najlepiej, a wszyscy mówią, że w pierwszych 6 miesiącach życia powinno karmić się wyłącznie piersią. Nie wszystkim się to udaje. Nie jesteś z tym sama, droga mamo. Ba! Jesteś w większości! Tylko pamiętaj o jednym, droga mamo:

Matki kłamią w Internecie na temat karmienia piersią. Blogerki parentingowe też!

Jak okazało się, że nie mam mleka (to się NAPRAWDĘ zdarza), to zaczęłam szukać wsparcia tam, gdzie się dało. Już pewnie się domyślasz, że najpierw napisałam na grupach mamusiowych i zostałam zhejtowana. Szukałam więc dalej – wśród blogerek parentingowych. Uznałam, że takie osoby muszą pisać prawdę o swoich doświadczeniach, no bo co im szkodzi na przeszkodzie? O jakże ja się myliłam!
Ostatnio trafiłam na wpis tego typu wpis jednej blogerki. Pięknie napisana historia. Wiecie, problemy z karmieniem już w szpitalu, potem w domu jakoś szło, ale na wizycie patronażowej okazało się, że dziecko nie przybiera. No to blogerka zadzwoniła do doradcy laktacyjnej (bo przecież karmienie mlekiem modyfikowanym brzmi jak „wyrok”), która się pojawiła i rozwiązała wszystkie problemy i dziecko zaczęło ładnie jeść, przybierać i w ogóle cud-miód-i-orzeszki. Tylko wiecie o czym ta blogerka zapomniała napisać? O tym, że jej dziecko było przez kilka miesięcy dokarmiane mlekiem modyfikowanym, bo gdyby napisała to cudowny obrazek matki karmiącej zostałby zaburzony, prawda?
A wiecie co jest najgorsze w tym wszystkim? Że nie ona jedna i nie ostatnia, która kłamie na ten temat. Lub nie dopowiada prawdy. Niestety…

Mówienie prawdy o karmieniu niemowląt

Jest ważne. Jest bardzo ważne. Dlatego wkurzam się, jak czytam „cudowne historie” na prawie wszystkich blogach parentingowych. Na początku wierzyłam w te historyjki – nie przypuszczałam że blogerki-matki kłamią w Internecie. Myślałam, że jak ktoś już opisuje swoje doświadczenia, to napisze prawdę. Tak, niestety, nie jest. A szkoda, bo nawet nie wiecie, blogerki parentingowe, jak takimi wpisami możecie zdołować swoje czytelniczki. I wprowadzić nawet w stan depresyjny. Naprawdę o to Tobie blogerko, matko chodzi?

Mleko modyfikowane to nie wyrok!

Wiele osób powtarza (niestety), że karmienie mlekiem modyfikowanym to wyrok, koniec świata i w ogóle same zło tego świata. Tak nie jest. Powinniśmy się cieszyć, że my (w sensie ludzie) potrafiliśmy wyprodukować coś, co przypomina w wartościach odżywczych mleko matki. Powinniśmy się cieszyć tym, że nasze dzieci dzięki temu będą najedzone i będą się dobrze rozwijać. Bo TO właśnie jest najważniejsze. Zdrowie i rozwój dziecka. Naszego dziecka.

Droga mamo – wiem, że to trudne karmić mlekiem modyfikowanym w dzisiejszych czasach, skoro zamiast wsparcia otrzymujemy tylko hejt (to jest chore!). Wiem to doskonale. Sama to przeżyłam. Dlatego skończmy z tym laktoterroryzmem. To przez niego matki kłamią w Internecie na temat karmienia piersią. I nie tylko w Internecie. Laktoterroryzm tak już się rozpowszechnił, że nawet w zwykłych rozmowach „w realu” mamy nie przyznają się do karmienia mlekiem modyfikowanym, tylko kłamią, że karmią tylko i wyłącznie piersią. Błędne koło się zamyka i dalej toczy. Niestety.